Obyś się Januszku nie zmienił

Obyś się Januszku nie zmienił

To wydarzyło się na prawdę… Był ostatni dzień roku. W sumie dzień jak co dzień, oprócz tego, że to Sylwester i jak na porę roku było dość ciepło, kilka stopni powyżej zera. Dzień, zresztą jak każdy inny zacząłem od kawy i papierosa – to moje pierwsze śniadanie, na drugie w granicach jedenastej zaglądam do lodówki. Oprócz pustki nie rzuciło mi się w oczy nic, co by mogło zaspokoić narastający głód. Wsiadłem do samochodu i wybrałem się do pobliskiego Lidla. Kierując

Czytaj dalej